Wielu ludziom wydaje się, że sukces i porażka to przeciwstawne wyrażenia, ale w rzeczywistości są to produkty tego samego procesu
Roger Von Oech
Jesteś tutaj: Strona główna - Artykuły - Ty vs. Swiat
Ty vs. Swiat
„Tylko głupiec rywalizuje, ponieważ to go zwalnia z twórczej kreatywności”
Nikodem Marszałek

Jeśli nic nie robisz to nie jesteś konkurencją dla nikogo. Kiedy stajesz twardo na ziemi zaczynasz kreować konkurencję dla kogoś.

Interesuje nas statystyka więc spójrz poniżej na diagram. Przedstawia on średnią liczbę osób w twoim otoczeniu.


50 - jest to liczba osób, które widzą cię codziennie. Ponieważ żyli blisko ciebie, znają twoich rodziców, przeszłość stworzyli oni filtr dotyczący tego kim jesteś i kim możesz być. Tego grona nie interesuje twój sukces nawet nie będą w niego wierzyć. Oczywiście mają do tego pełno prawo ponieważ to my sami mamy wierzyć w siebie. Niestety brak zrozumienia naszych marzeń, zerowa pomoc ze strony najbliższych najmocniej nas obciąża i zatrzymuje.

200 - jest to liczba osób, które widzą cię kilka razy w roku. Mają mniejsze ograniczenia co do ciebie ponieważ tylko zdawkowo wiedzą czym się zajmujesz na co dzień i co robisz w wolnym czasie.
Przykładowy monolog między ludźmi ze zbioru „200”:
- Cześć kupę lat. Co tam u ciebie? Dalej pracujesz w firmie „x”? Dzieci są? Dzieci zdrowe? Gdzie mieszkacie? Czym jeździsz?

Osoby w gronie „200” nie mają ograniczeń co do nas jednak próbują ustalić gdzie jesteśmy i gdzie oni sami znajdują się na drabinie społecznej. Jeśli zachowujemy się podobnie jak przy ostatniej wizycie (spotkaniu) będziemy „swoim chłopem”. Kiedy zmieniamy zachowanie, osiągnęliśmy pewne wyniki grono dwustu może spoglądać z niedowierzaniem lub zazdrością. Jednak ze strony "200" nie ma takiej presji jak w gronie najbliższych 50 osób.

Mamy nawyk oceniania i porównywania się z innymi. Dale Carnegie w swojej książce „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” napisał: „Nie krytykuj, nie potępiaj, nie oceniaj”. Krótkie rozmowy z osobami z grona „200” najlepiej prowadzić przekazując pozytywne emocje, uczucia, więcej zadawać pytań dotyczących tego jak ktoś się czuje niż tego ile ma.  

1000 i więcej - jest to liczba osób, które spotkałeś raz może dwa razy w życiu. Oni nie mają, co do ciebie żadnych ograniczeń.

Bądźmy świadomi, że najtrudniej uzyskać coś w swoim środowisku rodzinnym, zawodowym, wśród kolegów, koleżanek, sąsiadów. Znajomym trudno będzie uwierzyć w to, że ci się uda. Nawet kiedy ci się uda dalej będzie im trudno w to uwierzyć: „To przekręty jakieś”, „Nielegalnie”, „Do sekty wstąpił”, „Ukradł”. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ jest kilka etapów, które przechodzimy robiąc nowe rzeczy.

Na początku jesteśmy zapaleni. Potem przychodzi frustracja i zaczynamy obwiniać innych. Na samym końcu rezygnujemy. Tak naprawdę ostatni punkt jest ważny. Musimy zdać sobie sprawę z tego co robimy i dlaczego to robimy i zaangażować się do końca. Dlaczego wielu ludzi nie angażuje się do końca tylko się poddaje? Bo ulega swojemu otoczeniu 50 i 200 osób. Zwierza im się, mówi o zyskach i stratach, planach sabotując w ten sposób własny sukces. Kilkanaście lat temu gdy zakładałem biznes nikt nie wierzył, że mi się uda. Słyszałem: „Teraz już jest za późno”, „Są starsi od ciebie”. Życiowe prawda? Co się okazało gdy wyszedłem poza krąg 50 i 200 osób? Nie usłyszałem nigdy słów: mało opłacalne, jest za późno, to nie wyjdzie tylko: co trzeba zrobić? Czy to ja miałem ograniczenia czy tkwiłem po uszy w ograniczającym środowisku?

Wyobraź sobie, że jedziesz sobie nowiutkim Rolls Roysem z punktu A do punktu B. Leje deszcz i widzisz autostopowicza. Zatrzymujesz się i zabierasz go ze sobą. Nagle ten autostopowicz mówi: „Chwileczkę, a opony nowe, przegląd silnika był, on ma problem”. Więc jak masz postawę to stajesz i go wyrzucasz. To jest postawa, ale czy masz dość siły, aby zrobić to samo w swoim gronie 50 i 200 osób?

Słuchając kiedyś wykładu, który prowadził multimilioner zaskoczyły mnie jego słowa.  Powiedział: „Moją rodziną jest firma i pracownicy? Gdy zakładałem biznes, rodzice kazali mi skończyć uniwersytet, dalsza rodzina śmiała się za plecami, a sąsiedzi powtarzali: „Stracisz te pożyczone pieniądze”. Chociaż ich kochałem i szanowałem, to ja podjąłem decyzję, to ja miałem kredyt do spłacenia, pracowników do utrzymania, zlecenia do wykonania. Również rozumiałem fakt, że to ja im przypomniałem o ich własnych marzeniach i możliwościach. Dzisiaj oni nadal ciężko pracują i mówią czego nie dam rady zrobić”.

Szanuje i kultywuje wartości w tym i rodzinne, ale nigdy nie akceptowałem uległości względem rad, pomysłów czy sugestii osób niebędących praktykami. Jak mawia Warren Buffet: „Tradycyjne mądrości zawierają dużo tradycji i mało mądrości”. Kochać siebie znaczy akceptować swoje decyzję.


Podsumowanie
Nasze życie jest w tak dużym stopniu nasze w jakim sobie na to pozwalamy. My płacimy rachunki, my ubieramy swoje dzieci, my realizujemy własne hobby. Kochaj bliskich, ale nie ulegaj. Metafora z Rolls Roycem mówi nam o pewnym dziwnym zjawisku. Pomagamy, wyciągamy rękę, a często później otrzymujemy: pouczenia, oszczerstwa, a przecież wystarczyłoby powiedzieć „Dziękuje”. Jednak słowo „dziękuje” oznacza wyrównanie energii między dawcą i biorcą oznacza zaakceptowanie tego, że ktoś nam pomógł, przypomina o „byciu w potrzebie”. Dla osób dumnych wyrażenie „dziękuje” to cios prosto w zimne serce. Charles Schwab pierwszy pracownik z pensją miliona dolarów rocznie powiedział kiedyś w sądzie: „Moi młodzi, możecie nie mieć problemów w życiu, wtedy mówcie wszystkim NIE, ale jeśli chcecie przeżyć godnie życie, służcie pomocą innym”. Będą i są ludzie, którzy mimo informacji, wiedzy i osobistego zaangażowania chcą przejechać dalej, bo z punktu C do D. Jak masz postawę mówisz: „Czas na samodzielność. Nie mogę cię dłużej niańczyć i nosić na swoich barkach. Wierzę w ciebie idź w pokoju”.

Ludzie mogą być z tobą lub przeciwko tobie. Mogą ci pomagać lub spychać w dół. „Nie możesz spowodować, by wszyscy ludzie cię lubili, lecz możesz ich pozbawić rozsądnej przyczyny nielubienia cię”. Puść oczekiwania dotyczące wsparcia ze strony rządu, rodziny, kolegów, braci lub sióstr. Oni mają swoje życie, które kochają ponad twoje. Ty masz swoje życie i cele do zrealizowania dlatego zacznij myśleć o swoim celu i zacznij go realizować. Kiedy wejdziesz na swoją drogę wyjdziesz poza grono 50 i 200 osób. Ograniczenia odejdą, a przyjdzie wsparcie i pomoc. Przyjdzie bo jesteś otwarty na coś nowego, na kogoś nowego i wspierającego.

05-10-2006
przeredagowane Styczeń, 2012